Wirtualna Asystentka i sketchnoting… da się?

Wiem, jak nudna jestem trąbiąc ciągle, jak bardzo podoba mi się praca Wirtualnej Asystentki, ale serio, ja naprawdę tym żyję 🙂  Uwielbiam możliwości, jakie daje mi realizowanie zadań dla innych biznesów. Korzystają na tym zarówno moi klienci, bo nie tracąc czasu na drobne zadania, wykonują te większe – które mogą zafakturować i korzystam na tym ja, bo podejmując się czasami czegoś nowego, wciąż uczę się, rozwijam, sprawdzam, które zadania dają mi największą satysfakcję 🙂

Wirtualnie ogarniam biznesową rzeczywistość

Wiem, że wiele asystentek uważa, że WA powinna specjalizować się w konkretnej lub konkretnych dziedzinach. Jest w tym wiele racji, bo faktycznie, będąc specjalistą w danym obszarze można zgarniać zdecydowanie wyższe stawki. Tylko, że nie każdy lubi i chce się specjalizować. Znam siebie i wiem, jak szybko wpadam w rutynę. Wiem, jak męczy mnie i nudzi robienie wciąż tego samego. Tak było zawsze. Gdy musiałam zbyt często robić to samo, wykonywać te same czynności – frustracja narastała, w ogóle nie chciało mi się siadać do pracy.

Dlaczego nie specjalizuję się jak większość WA?

Chociaż zdaję sobie sprawę, że dobrze byłoby się wyspecjalizować, świadomie tego nie robię. To nie jest też tak, że nie rozwijam swoich umiejętności – robię to, ale –  powiedzmy wystarczy mi poziom 5/10 w 10-12 dziedzinach, a nie 10/10 w 3 😉 I są klienci, którzy potrzebują właśnie takich asystentek – które umieją sporo, ale niekoniecznie wszystko na specjalistycznym poziomie. Tu zaraz pojawia się temat, delegowania zadań innym specjalistom – tak, to jest również opcja, tyle że mnie jest dobrze znając się na kilku(nastu) obszarach. Gdy trafię na klienta, któremu moje umiejętności w odpowiedniej dziedzinie nie wystarczą, zlecę to zadanie dalej. Ale z doświadczenia wiem, że małe biznesy potrzebują wsparcia takiego, na które moje umiejętności, te 5/10 w zupełności wystarcza 😉

Ok, potłumaczyłam trochę jak to wygląda ze specjalizacją u mnie – teraz do brzegu. 

W czym rozwinęłam się jako WA?

Dzisiaj opowiem o jednej dziedzinie, mojej ulubionej, bo wcześniej nigdy nie miałam z nią do czynienia, na żadnym gruncie – sketchnotingu. Właściwie trudno powiedzieć, żebym jakoś wielce rozwinęła się w sketchnotingu –  maleńkimi kroczkami, powolutku ciągle uczę się, ćwiczę, powtarzam i  stopniowo rozwijam się. 

Nigdy nie potrafiłam rysować, nie lubiłam, nie miałam odpowiedniego spojrzenia – moimi największymi rysunkowymi dziełami były wszelkie zawijasy i gryzmoły na końcu każdego szkolnego zeszytu. Zawsze podziwiałam dziewczyny, które tak rewelacyjnie to robią – ale w życiu nie przypuszczałam, ze ja kiedyś stworzę własną notatkę wizualną, np. z webinaru 🙂 To był kosmos dla mnie. I wtedy, pewnego pięknego dnia przeczytałam wspaniałe zdanie – że każdy może się nauczyć rysować, wystarczy to i to i to. Wzięłam więc pierwszy lepszy marker, kartkę i zaczęłam gryzmolić kształty.

Serio - ja też mogę nauczyć się rysować?

Ogarnął mnie lekki szok, że moje pierwsze kształty, ikonki, wstążki przypominały te, które wypatrzyłam w necie. I tak to się zaczęło.. Mój rozwój jest  powolny w tym obszarze, bo jednak, żeby nabrać wprawy trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Nie zliczę ile markerów już wymalowałam, ile kartek zniszczyłam – a niektórych kształtów, linii wciąż nie potrafię. Albo już zaczyna mi coś wychodzić, ale pojawiaj się inne tematy, nie mam czasu usiąść do tego przez 2 tygodnie i ręka znów traci wprawę.

Ale nie poddaję się – nie ja. Będę uczyła się tak długo, aż mój poziom będzie wystarczający. Bo to po prostu lubię. Sprawia mi przyjemność i mam w związku z tym pewne plany 😉 Ale o nich na razie nic nie powiem 🙂

To, czego nauczyłam się wykorzystuję w codziennym życiu do tworzenia między innymi takich planerów, jak na grafice niżej. Cała moja najbliższa rodzina z nich korzysta, udostępniam je również w social media albo przy zapisie do newslettera. Prawdę mówiąc, newsletter jest mi potrzebny dzisiaj wyłącznie po to, żeby dzielić się tym co tworzę, ale kto wie co będę robiła w przyszłości 🙂 Dlatego właśnie uwielbiam tą branżę 😀

Tu możesz podejrzeć sobie kilka moich rysunków, mam tego oczywiście więcej, ale tyle na razie musi wystarczyć 🙂